Lektura obowiązkowa: „Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały” – Joanna Faber, Julie King

Last Updated on 23 marca, 2025 by Anna Kolska

Bardzo sceptycznie podchodzę do jakichkolwiek poradników, szczególnie tych z radami odnośnie wychowania. Dzieci tak mocno różnią się od siebie, że nie ma jednej konkretnej zasady, jaką można byłoby zastosować do wszystkich, wiedząc, iż zadziała. Do tego kompletnie nie przemawia do mnie autokratyczne traktowanie pociech, a dużo bliżej mi do rodzicielstwa bliskości. Ostatnio przełamałam się i sięgnęłam po książkę z serii popularnej na całym świecie, zbierającej ogrom pozytywnych opinii.

Podejrzewam, iż niemal każdy słyszał o Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły Adele Faber oraz Elaine Mazlish. Niebieską okładkę tej książki pamiętam jeszcze z czasów dzieciństwa, gdzie nieraz widziałam ją w księgarniach bądź czyimś domu. Czas szybko zleciał i okazało się, że teraz ja jestem rodzicem, który pragnie zgłębić tajniki wychowania, kiedy jego dziecko staje się coraz bardziej niezależnym bytem, bo tak naprawdę przez pierwsze miesiące opiekujemy się swoim maluchem, ale wychowywanie zaczyna się nieco później. Mój dwulatek jest już na tym etapie, na którym należy uczyć go pewnych zachowań, jednocześnie niwelując inne, dlatego gdy ujrzałam tytuł Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały. Poradnik przetrwania dla rodziców dzieci w wieku 2-7 lat autorstwa Joanny Faber (córki Adele!) i Julie King, wiedziałam, że ta lektura musi znaleźć się w mojej domowej biblioteczce. 

W rodzicielstwie najlepsze jest jednak to, że jeśli za pierwszym razem coś schrzanisz, to prawie zawsze masz drugą szansę. *

Znajduje się tu tak wiele ciekawostek, wskazówek oraz sugestii, że mogłabym wymieniać je godzinami, a nadal byłoby mało. Tym bardziej, iż nie na każde dziecko podziała to samo, ale zapewniam – niektóre porady wcieliłam w życie i, ku mojemu zaskoczeniu, pomogły i nie spotkały się z falą krytyki ze strony mojego dziecka. Przykład: maluch chce, żebyś kupił wszystko, co jest w zasięgu jego wzroku? Warto zapisywać jego zachcianki na liście życzeń, zapewniając, że w odpowiednim czasie dostanie je, chociażby na urodziny – kiedy nie usłyszy stanowczego „nie mam pieniędzy”, ale zauważy, iż rodzic robi coś w tym kierunku, aby jego pociecha dostała daną zabawkę, to będzie mu łatwiej to zaakceptować. Świetną sprawą w przypadku, kiedy dziecko nie lubi sprzątać jest zabawa w gadające przedmioty – u nas klocki, których Jaś nie chciał sprzątać, zaczęły go wołać moim głosem: „halo, halo, posprzątaj nas – jest nam zimno i chcemy poleżeć razem w koszyku, musisz nam pomóc!”, dzięki czemu ani razu nie powiedział, że nie będzie porządkował zabawek. Podobne przykłady można byłoby mnożyć, ale… warto zastosować je samemu, przekonując się o ich skuteczności.

To nie jest poradnik, który przeczytamy w jeden wieczór, aby odłożyć go na półkę i zapomnieć o jego istnieniu. Wręcz przeciwnie – po żadną książkę nie sięgnę tak często, jak właśnie po tę, bo nie ma możliwości zapamiętania wszystkich rad. Każdy rozdział należy przetrawić, odnieść do swojego życia, pozaznaczać setką zakładek, porobić masę notatek (nigdy nie piszę po książkach, ale tu zrobiłam wyjątek i bardzo mi z tym dobrze!), a samą książkę postawić w dobrze widocznym miejscu, aby bez problemu można było po nią sięgnąć w kryzysowej (i nie tylko) sytuacji. 

Autorki na podstawie obserwacji oraz własnych i cudzych doświadczeń pokazują, jak pomóc dzieciom w radzeniu sobie z emocjami i rozwiązywaniu konfliktów, zachęcać do współpracy. Najcudowniejsze jest to, że one doskonale wiedzą, że nie zawsze ich porady poskutkują, ponieważ zdarzają się sytuacje, kiedy podane narzędzia nie zadziałają. Dlatego nie ma tutaj zbędnego przemądrzania się, bo to nie na tym rzecz polega, a niestety zdarza się w innych poradnikach o wychowaniu. 

Książka wzbogacona jest w przypomnienia znajdujące się w ramkach, które stanowią skrót danego rozdziału – idealne do powieszenia na lodówce, żeby każdego dnia pamiętać, jak należy rozmawiać z dziećmi. Do tego dochodzą ilustracje oraz przykłady konkretnych sytuacji, w jakich możemy się znaleźć. To totalna skarbnica wiedzy – nie dziwię się, że robi taką furorę, po drodze zgarniając tytuł „biblii wychowania”, bo jest w pełni zasłużony! Ja jestem zachwycona i z pewnością sięgnę po inne tytuły tej serii. Mam wrażenie, że gdyby każdy rodzic przynajmniej raz w życiu sięgnął po tę lekturę, to wszystkim żyłoby się znacznie lepiej – zarówno rodzicom, jak i dzieciakom. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia przeglądania i zapewnić prawidłowe funkcjonowanie strony. Korzystając dalej z tej strony, potwierdzasz i akceptujesz używanie plików cookie.

Akceptuj wszystkie Akceptuj tylko wymagane